Samochód na przechowanie
Wczoraj kompan zostawił mi swoją furę na przechowanie, bo szedł na jubel pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego civica na bocznicy w centrum, że coś złego mu może się stać.
W sumie nie ma się co dziwić. Ja swoje już przeszedłem - rozcięty zadaszenie od kabrioletu, skradzione radyjko, rozwalony zamek centralny…
Korzystając z okazji pojeździłem sobie trochę. Wspaniały samochód. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest niesamowicie dużo miejsca, jest jasno i ergonomicznie. W trakcie jazdy czułem się bardzo wygodnie i pewnie. Silnik ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody są zasapane V-TEC łapie drugi oddech i ciągnie do samego czerwonego pola równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym bieżnikiem, szyberdach i welurowa tapicerka. No super samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie trzeba, wszystko działa, tak jak przewidujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.
Robert mógłby tylko ulokować część kapitału w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej gustownie. Niestety dziś przychodzi po odbiór. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże przeżycie, które się zapamięta.
Wpis został dodany dnia Sunday, January 6th, 2008 o godzinie 5:46 pm w kategorii Motoryzacja.
Możesz zobaczyć wszystkie odpowiedzi klikając RSS 2.0.